Ten wpis jest drugą z trzech części historii spisanej po wizycie w Medellin. Jednym z najbardziej niesławnych miast na świecie. Jeśli chcesz lepiej zrozumieć kontekst tego tekstu przeczytaj najpierw część pierwszą, którą znajdziesz tutaj>>.

 

FREE WALKING TOUR

W moich poprzednich wpisach kilkakrotnie wspominałem już o tym typie wycieczki. Nie wyjaśniłem jednak ani razu o co w tym chodzi. Free Walking Tour funkcjonuje w większości dużych miast i atrakcyjnych turystycznie lokalizacji na świecie. Prowadzony jest w języku angielskim w cenie ‚co łaska’. Zazwyczaj przewodnicy są całkiem biegli w angielskim, bardzo entuzjastyczni i nienachalni. W większości przypadków, z którymi miałem do czynienia po zakończeniu wycieczki przewodnik wyciągał plecak, czapkę lub inną sakwę dając możliwość pozostawienia datku bez przyglądania się ile dana osoba daje. Na upartego Free Walking Tour może więc być faktycznie darmowy, zazwyczaj jednak turyści uczciwie wynagradzają wysiłek przewodnika. Free Walking Tour w Medellin był jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym, który do tej pory odbyłem. Przewodnik w przejrzysty i przyswajalny sposób zobrazował mocno zagmatwaną i przygnębiającą historię Kolumbii. Może i banalne podejście, ale znacznie ułatwiające życie. W każdej, nawet najbardziej beznadziejnej sytuacji zawsze staram się znajdować pozytywy. Nasz przewodnik, podobnie jak większość Kolumbijczyków kierował się tą samą zasadą. „Wyobraźcie sobie, że znajdujecie się w bagnie. Z każdą chwilą zanurzacie się coraz bardziej. Po kolana, po pas, po szyje. W pewnym momencie dostrzegacie gałąź i chwytacie się jej. W tym momencie zapominacie o bagnie i skupiacie się tylko na tej gałęzi z nadzieją i z radością spoglądając na nią i ciesząc się, że udało się wam ją uchwycić. Taka właśnie jest Kolumbia. Kolumbijczycy nie pamiętają o tragicznych momentach w historii bo było ich tak wiele, że trudno zliczyć im je wszystkie. Skupiają się na tym co najlepsze i w ten sposób są w stanie zachować legendarny latynoski optymizm i radość z życia”. Kończąc wycieczkę trafiliśmy do Botero Park, parku największego artysty Kolumbii, który wywodzi się właśnie z Medellin. Na skraju znajdują się dwie rzeźby charakterystycznie korpulentnych ptaków. Jeden z nich rozszarpany jest od środka podczas gdy drugi wygląda idealnie. Pierwszego dnia, kiedy trafiłem tu przypadkiem myślałem, że to artystyczny zamysł rzeźbiarza. Jak się później okazało w parku pierwotnie znajdował się jeden ptak, który w 1995 roku został wysadzony przez do teraz nie zidentyfikowanego przestępcę zabijając ponad 30 osób w tym dzieci. Po tragedii Botero zwrócił się z prośbą do władz miasta aby te pozostawiły rozszarpanego ptaka na miejscu, w zamian za podarowanie przez artystę drugiego, nowego. 20 lat później te dwa ptaki niosą ze sobą przesłanie znacznie mocniejsze niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Dla wielu mieszkańców Medellin, którzy wychowali się w latach 80tych i 90tych rozszarpany ptak jest obrazem młodości, a drugi teraźniejszości i przyszłości. Medellin jest miastem o fatalnej reputacji i tragicznej historii. Sytuacja tego miejsca zmienia się jednak w oczach na lepsze. Cieszę się więc, że zdecydowałem się odwiedzić to miejsce i że pozostałem w nim na tyle długo, żeby choć trochę zrozumieć jego historię i mentalność mieszkańców.

KONIEC CZĘŚCI DRUGIEJ Z TRZECH

 

Leave a Reply